• [ KRÓTKO ]

    Obiecałem sobie, że będę pisał trzy razy w tygodniu. Najlepiej w poniedziałki, środy i piątki. Obiecałem też sobie, że nie będę pisał o sporcie. Bo ostatnio w kółko piszę albo o piłce, albo o żużlu. I tak na zmianę. Albo gadam o tym do kamery. No ile można? I nadszedł poniedziałek - i co? Polonia przegrała w Kielcach 0:3, a jednocześnie okazazało się, że żużlowiec Falubazu Davidsson ma połamane żebra. Ponieważ w tej sytuacji nie jestem w stanie myśleć o niczym innym - nie jestem też w stanie pisać o czym innym. A miała być kultura, sztuka, filozofia i przeróżne inne przemarsze wojska. Cholerne kibicowanie - gorzej niż alkoholizm :-( PS: może do środy nikt mi niczego nie przegra i nikt mi się nie połamie - wtedy napiszę coś o Schopenhauerze. Albo chociaż o kiszonych ogórkach...
Dobry rocznik ’68. Były dziennikarz sportowy znany w pewnych kręgach jako „pirat z Lillehammer”. Współprowadzący „Apetyt na zdrowie” (z Kasią Dowbor). Następnie dramaturg i scenarzysta. Na liczniku 5 sztuk teatralnych (m. in. „Keczup Schroedera” i „Usta Micka Jaggera”), 3 filmy fabularne („Biała sukienka”, „Skrzydlate świnie”) i około 650 odcinków 13 różnych seriali telewizyjnych (m. in. „39 i pół”, „Kasia i Tomek”). Hobby: spanie, alkohol, wyścigi na żużlu. Nie zna się na niczym, więc może pisać o wszystkim. Jak każdy w necie