Efekt cieplarniany - brrrr!!!

20 lat temu na falach Radia Zet bolałem nad końcem sportów zimowych. Zimy były wtedy ciepłe bezśnieżne, narciarze pili w barach, a naukowcy straszyli, że jak ktoś się za dużo psika pod pachami to już w ogóle jest sabotażystą, gdyż masakruje ozonosferę. Właśnie albowiem przez te wszystkie dezodoranty już za 20 lat wszyscy mieliśmy utonąć w ciepłym morzu...

Taka mnie refleksja naszła po tym, jak zobaczyłem wielkosobotnią mapę pogody. Oto w mej rodzinnej Zielonej Górze - do której się właśnie wybieram - ma być 3 stopnie Celsjusza. Na szczęście na plusie, ale to i tak będą, zdaje się, chłodniejsze święta, niż te grudniowe...



Cholera, co jest z tym "efektem cieplarnianym"? Naprawdę mam wrażenie, że 20 lat temu wyglądało to znacznie gorzej. Nie dość, że zimy były ciepławe i mdłe, to jeszcze lato'92 pobiło wszelkie rekordy gorąca. Koleiny jakie powstały wówczas na naszych szosach towarzyszyły nam przez kolejną dekadę - bo też i nie szło tego wszystkiego szybciej sfrezować. Trzeba by było jednocześnie zamknąć wszystkie polskie drogi...

Przypominam: koleiny brały się stąd, że owego wściekłego lata nawet w nocy było ponad 20 i asfalt nie miał kiedy się schłodzić. Zatem dzienny zakaz jazdy ciężarowek powyżej ileś tam ton niewiele pomagał.

No, wtedy naprawdę sytuacja wyglądała nieszczególnie. A gdy w kolejnym roku pierwsze upały przyszły już w kwietniu (do dziś pamiętam wakacyjne, kwietniowe stroje w newsroomie Zetki) wyglądało na to, że naprawdę żarty się skończyły... Najlepszy dowód, że ja to wszystko tak dobrze pamiętam - z datami włącznie - widać faktycznie się bałem, że coś jest z tą naszą planetą niehalo...

I co? I dzisiaj, pod koniec pierwszej dekady kwietnia, musiałem wygrzebać z szafy z powrotem zimową kurtkę. Sporty zimowe mają się nieźle, zimy są śnieżne i mroźne (dużo zimniejsze niż wtedy), śnieg coraz częściej pada w Anglii czy nawet w Afryce... I tylko gdzieś tam ponoć topnieje jakiś lodowiec...

PS: nie, nie! Nie należę do tych, którzy uważają, że całe to "globalne ocieplenie" to jeden wielki spisek (żydowski? no bo jaki?). Może i ono jest, cholera go wie - problem w tym, że mi w kwietniu latają zęby...

Tym niemniej Wesołych Świąt i oby do wiosny! :)
Trwa ładowanie komentarzy...