O autorze
Dobry rocznik ’68. Były dziennikarz sportowy znany w pewnych kręgach jako „pirat z Lillehammer”. Współprowadzący „Apetyt na zdrowie” (z Kasią Dowbor). Następnie dramaturg i scenarzysta. Na liczniku 5 sztuk teatralnych (m. in. „Keczup Schroedera” i „Usta Micka Jaggera”), 3 filmy fabularne („Biała sukienka”, „Skrzydlate świnie”) i około 650 odcinków 13 różnych seriali telewizyjnych (m. in. „39 i pół”, „Kasia i Tomek”). Hobby: spanie, alkohol, wyścigi na żużlu. Nie zna się na niczym, więc może pisać o wszystkim. Jak każdy w necie

PISMO – REAKTYWACJA!

Szykowała się niezła masakra! Masakra podstaw naszej kultury. Słowo pisane było w odwrocie. Wydawało się, że nieodwołalnie. Ludzkość definitywnie dała sobie spokój z pisaniem listów. Na świat wypełzły komórki – najpierw centertelowskie cegły, po chwili małe, poręczne cacka. Po co pisać i lizać znaczki – skoro do każdego można zadzwonić? I nie ma już, że „wyszedł z domu” („żeby telefon przy tyłku nosić…” – zadziwiła się moja teściowa w roku 1996). A mało kto jeszcze słał z tych komórek smsy – tedy imperium słowa pisanego stopniało do książek, gazet i pism urzędowych.

W owym czasie wygłaszałem krótkie felietony na falach warszawskiego Radia Kolor. Jeden z nich spuentowałem mniej więcej tak: „po naszych przodkach pozostały listy. Po nas zostaną co najwyżej trzy ostatnie numery w telefonie - w tym jeden do TelePizzy” (bo wtedy w komórkach zostawały tylko trzy). Największa tragedia działa się na poziomie gimnazjów - spanikowani nauczyciele alarmowali: potwór kultury obrazkowej pożera nasze dzieciaki! One już nigdy nie nauczą się pisać – bo niby po co?



Kiedy to było? Raptem 15-17 lat temu, czyli w połowie lat 90-tych. Autentycznie miałem wrażenie, że to koniec „cywilizacji pisma”.

I co? Dzisiaj piszą wszyscy. A jak mówię „wszyscy” to myślę WSZYSCY! Roi się od mejli, blogów, czatów, twitów, forów, facebooków i Bóg wie czego jeszcze. Słowa, słowa, słowa, słowa, nigdy jeszcze w historii tak wielu nie pisało tak wiele dla tak wielu (nieważne, czy z sensem!) Kto by pomyślał zaledwie półtorej dekady temu…

No to zaczynam i ja! W życiu nie pisałem bloga, ale przecież nie mogę być gorszy od gimnazjalistów! :)

I niech mi ktoś powie, że postęp nas zabija…
Trwa ładowanie komentarzy...